Rozdział miał być już wczoraj, jednak go przeczytałam i stwierdziłam że jest beznadziejny, więc zaczynam pisać nowy.
Chciałabym także podziękować za miłe komentarze i prośby informowania na tt :))
To ja się już biorę za pisanie.
Lots of love xx
środa, 31 lipca 2013
niedziela, 28 lipca 2013
"you feel it.? yes it fear."
Otworzyłam powoli oczy. Zamrugałam kilka razy przez rozmazany obraz. Ruszyłam rękoma jednak poczułam wrzynające się sznury w moje dłonie. Szarpnęłam nimi mocniej jednak one ani drgnęły. Do ust miałam przyklejoną taśmę. Rozejrzałam się dookoła.
Byłam w piwnicy. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny, słyszałam kapanie wody. Ściany były wilgotne i zimne. Przypomniałam sobie co się zdarzyło. Wracałam do domu i ktoś mnie napadł. Tak. To na pewno On mnie tutaj przywiózł.
Poczułam jak moje ciało zaczyna drżeć. Owładną mną strach. Oddech przyspieszył, krew zaczęła szybciej krążyć. Rozglądałam się spanikowana. Szukałam jakiegoś ratunku. Jakiegokolwiek, jednak nic nie znalazłam. Było tutaj pusto. Były jeszcze jedynie schody prowadzące na górę.
Usłyszałam skrzypnięcie i do ciemnego pomieszczenia wpadł snop światła. Po chwili znowu panowała ciemność, a drzwi zamknęły się z hukiem. Drgnęłam i zaczęłam się wiercić mimo iż wiedziałam że to nic nie da. Z każdym krokiem kolejny schodek skrzypiał. Cisza. Kolejno stawiane kroki na mokrej powierzchni, która zgrzytała. Podszedł do mnie i kucnął przede mną. Mój oddech przyspieszył jeszcze bardziej. Moja klatka unosiła się w szaleńczym tempie. Czułam gorące powietrze wydostające się z jego us, słyszałam głęboki oddech, czułam ostry jednak przyjemny zapach męskich perfum. Dotknął delikatnie mojego policzka. Szybko odsunęłam się unikając jego dotyku.
-Spokojnie. Jeśli będziesz się grzecznie zachowywać, pozwolę ci dłużej żyć.- szepnął mi do ucha. Przestałam oddychać. On chce mnie zabić.?! Błagam.! Za co.?! Co ja takiego zrobiłam.?! Pewnie go nawet nie znam.!
Poczułam jak po moich policzkach spływają łzy. Szlochałam histerycznie w taśmę zaklejoną na moich ustach. Nadal przy mnie kucał. Nie ruszył się nawet o milimetr.
-Shhh... Nie płacz bo to mnie wkurwia.- warknął groźnie. Chciałam przestać żeby nie pakować się w jeszcze gorsze kłopoty, ale po prostu nie mogłam. Cholernie się bałam.- Chyba ci kurwa powiedziałem że masz się zamknąć.?!- wykrzyczał mi prosto w twarz. Zacisnęłam powieki i odsunęłam się.Odkleił mi jednym szarpnięciem taśmę. Cholernie bolało jednak zacisnęłam usta i pozwoliłam kolejnym łzom spływać po moich policzkach. Chwycił mocno moją twarz w swoją dużą dłoń i zmusił mnie by na niego spojrzeć. Brązowe tęczówki wpatrywały się we mnie wściekle, zaciśnięta szczęka uwydatniała jego męskie rysy, a włosy postawione na żel ku górze dodawały mu męskości. Na jego twarzy widniał zarost. Był pociągający i jednocześnie był potworem.
-Masz się zamknąć albo będzie z tobą źle. Spróbujesz chociaż krzyknąć, a przysięgam że wpakuje ci kulkę prosto między oczy.- syknął jadowicie. Wpatrywałam się w niego przerażonym wzrokiem nic nie mówiąc.- Zrozumiałaś.?!- drgnęłam i kiwnęłam twierdząco głową. Jego głos był zimny i stanowczy. Puścił moją twarz i podniósł się.- Na razie tu sobie posiedzisz.- warknął i odszedł zostawiając mnie samą.
-Czekaj.!- krzyk wydostał się z mojego gardła. Jego kroki ucichły. Przełknęłam ślinę.- D-Dlaczego mnie więzisz.? Co ja ci takiego zrobiłam.? Błagam wypuść mnie.- głos mi się załamał, a łzy ponownie zaczęły spływać po policzkach. Usłyszałam jego głośne westchnięcie i kolejne kroki. Wszedł po schodach i zamknął za sobą drzwi z trzaskiem.
Zostałam ponownie sama. Oparłam głowę o zimny i chłodny beton. Pociągnęłam nosem i ponownie zaczęłam płakać. Poczułam wibracje. Nie zabrał mi telefonu.! Gdyby mogła uwolnić ręce mogłabym zadzwonić do Emmy, Josha do kogokolwiek.! Opanowałam łzy i próbowałam uwolnić ręce. Jęknęłam przeciągle. Za mocno to zawiązał. Tylko poobcierałam sobie skórę. Muszę się stąd wydostać. Poczułam jak coś mocno ukłuło mnie w rękę. Syknęłam i delikatnie przejechałam po tym miejscu. Coś ostrego. Tak.! Zniżyłam ręce i zaczęłam pocierać sznur o to miejsce. Powoli brakło mi sił. Przestałam na chwilę, by moje ręce trochę odpoczęły i wróciłam do poprzedniej czynności. Sznur pękł.! Tak.! Rozmasowałam dłonie i szybko sięgnęłam do kieszeni kurtki. Drżącymi rękoma chwyciłam telefon i starałam się napisać odpowiedni numer jednak palce mi się trzęsły, a obraz był rozmyty przez łzy.
Kiedy w końcu napisałam numer do Emmy nacisnęłam zieloną słuchawkę i modliłam się, aby ten chłopak znowu tu nie wrócił. Jeden sygnał... Drugi... Trzeci...
-Odbierz Emma, błagam odbierz... No już odbierz...Emma błagam...- wpatrywałam się w drzwi i czekałam aż Emma odbierze
-Halo.?- usłyszałam jej głos po drugiej stronie. Ze szczęścia ponownie zaczęłam płakać.
-Emm.? Posłuchaj mnie...
-Abby gdzie Ty zniknęłaś.?! Wszyscy się o ciebie martwimy.!- przerwała mi
-Emma posłuchaj mnie uważnie, gdy wczoraj wracałam do domu ktoś na mnie napadł. Nie mam pojęcia gdzie jestem. On chce mnie zab...- przerwałam gdy usłyszałam jak drzwi otwierają się gwałtownie i zderzają ze ścianą. Telefon wypadł mi z ręki i zderzył się z podłogą.
-Abby.? Abby.! Abby odez...- głos Emmy ucichł gdy podeszwa jego buta spotkała się z ekranem mojego telefonu. Ścisnął moje ramie wbijające mi w nie palce. Uniósł mnie i przygwoździł do ściany napierając swoim ciałem na moje.
-Zabije cię suko rozumiesz.?! Zabije.!- wykrzyczał mi to prosto w twarz i po chwili jego pięść spotkała się z moim policzkiem. Upadłam na beton i chwyciłam się za bolące miejsce. Poczułam kopnięcie w brzuch i zgięłam się w pół. Chwycił mnie za kurtkę i ponownie uniósł tylko po to by zadać mi kolejny cios. Poczułam w ustach metaliczny smak krwi. Wyplułam ją jednak ona cały czas napływała mi do ust. Kolejne kopnięcie tym razem w żebra. Krzyk bólu wyrwał się z mojego gardła. Ból rozprzestrzenił się po całym moim ciele nie omijając ani jednej komórki.
-Sama skazałaś się na śmierć.- warknął podnosząc mnie i okładając pięściami moją twarz. Ból stawał się coraz silniejszy. Ust spływała mi krew, której ciągle przybywało. Sama nie zauważyłam kiedy straciłam przytomność.
Obudziłam się na miękkim łóżku. Nie miała na sobie sukienki, tylko męskie dresy i za duża na mnie białą koszulkę. Chciałam się ruszyć jednak z moich ust wydobył się tylko żałosny jęk bólu. Wzięłam ostrożnie głęboki wdech. Płuca mnie piekły, żebra okropnie bolały.
-Nareszcie się obudziłaś.- usłyszałam ten sam głos i zamarłam. Nie chciałam oddychać, nie chciałam słyszeć jego głosu. Chciałam być już martwa. Spojrzałam na niego. Siedział pochylony do przodu na skórzanym fotelu i wpatrywał się we mnie. Wstał i podszedł do mnie powoli. Usiadł na mnie i pochylił się nade mną.
-To że jeszcze żyjesz nie znaczy że teraz będzie lepiej.- chwycił moją twarz mocno w swoją dłoń, a drugą oparł o zagłowię łóżka. Schylił się do mojego ucha.- Dopilnuję żebyś tutaj zdechła.- szepnął. Przełknęłam ślinę. Spojrzał na mnie. Przejechał wzrokiem po mojej twarzy, piersiach, brzuchu i zatrzymał się na materiale dresów. Wzdrygnęłam się. Ponownie na mnie spojrzał z łobuzerskim uśmiechem. Poczułam jak moje ciało ponownie opanowuje strach. Patrzyłam się na niego, nic nie mówiąc i oddychając niemiarowo.
-Czujesz to.?- spytał mrużąc oczy- Tak, to strach.- szepnął tajemniczo. Moje źrenice rozszerzyły się. Ponownie zbliżył się do mojego ucha.- Następnym razem, przysięgam że wpakuję ci kulkę w łeb. Chociaż twój telefon nie nadaje się już do niczego.- warknął i zszedł ze mnie. Wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą. Usłyszałam szczęk kluczy. Zamknął mnie. Skuliłam się i odwróciłam plecami do drzwi. Objęłam ramiona rękoma i pozwoliłam wsiąkać łzom w poduszkę.
Od Autorki:
Mam nadzieję że rozdział się wam podoba :)
Będę starał się je dodawać regularnie, a zwłaszcza przed moim wyjazdem nad morze :)
Proszę o komentarze i przepraszam jeśli występują jakiekolwiek błędy.
Jeśli chcecie być informowani na tt napiszcie w komentarzu.
I z góry przepraszam że rozdział taki krótki :>
Lots of love xx
Byłam w piwnicy. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny, słyszałam kapanie wody. Ściany były wilgotne i zimne. Przypomniałam sobie co się zdarzyło. Wracałam do domu i ktoś mnie napadł. Tak. To na pewno On mnie tutaj przywiózł.
Poczułam jak moje ciało zaczyna drżeć. Owładną mną strach. Oddech przyspieszył, krew zaczęła szybciej krążyć. Rozglądałam się spanikowana. Szukałam jakiegoś ratunku. Jakiegokolwiek, jednak nic nie znalazłam. Było tutaj pusto. Były jeszcze jedynie schody prowadzące na górę.
Usłyszałam skrzypnięcie i do ciemnego pomieszczenia wpadł snop światła. Po chwili znowu panowała ciemność, a drzwi zamknęły się z hukiem. Drgnęłam i zaczęłam się wiercić mimo iż wiedziałam że to nic nie da. Z każdym krokiem kolejny schodek skrzypiał. Cisza. Kolejno stawiane kroki na mokrej powierzchni, która zgrzytała. Podszedł do mnie i kucnął przede mną. Mój oddech przyspieszył jeszcze bardziej. Moja klatka unosiła się w szaleńczym tempie. Czułam gorące powietrze wydostające się z jego us, słyszałam głęboki oddech, czułam ostry jednak przyjemny zapach męskich perfum. Dotknął delikatnie mojego policzka. Szybko odsunęłam się unikając jego dotyku.
-Spokojnie. Jeśli będziesz się grzecznie zachowywać, pozwolę ci dłużej żyć.- szepnął mi do ucha. Przestałam oddychać. On chce mnie zabić.?! Błagam.! Za co.?! Co ja takiego zrobiłam.?! Pewnie go nawet nie znam.!
Poczułam jak po moich policzkach spływają łzy. Szlochałam histerycznie w taśmę zaklejoną na moich ustach. Nadal przy mnie kucał. Nie ruszył się nawet o milimetr.
-Shhh... Nie płacz bo to mnie wkurwia.- warknął groźnie. Chciałam przestać żeby nie pakować się w jeszcze gorsze kłopoty, ale po prostu nie mogłam. Cholernie się bałam.- Chyba ci kurwa powiedziałem że masz się zamknąć.?!- wykrzyczał mi prosto w twarz. Zacisnęłam powieki i odsunęłam się.Odkleił mi jednym szarpnięciem taśmę. Cholernie bolało jednak zacisnęłam usta i pozwoliłam kolejnym łzom spływać po moich policzkach. Chwycił mocno moją twarz w swoją dużą dłoń i zmusił mnie by na niego spojrzeć. Brązowe tęczówki wpatrywały się we mnie wściekle, zaciśnięta szczęka uwydatniała jego męskie rysy, a włosy postawione na żel ku górze dodawały mu męskości. Na jego twarzy widniał zarost. Był pociągający i jednocześnie był potworem.
-Masz się zamknąć albo będzie z tobą źle. Spróbujesz chociaż krzyknąć, a przysięgam że wpakuje ci kulkę prosto między oczy.- syknął jadowicie. Wpatrywałam się w niego przerażonym wzrokiem nic nie mówiąc.- Zrozumiałaś.?!- drgnęłam i kiwnęłam twierdząco głową. Jego głos był zimny i stanowczy. Puścił moją twarz i podniósł się.- Na razie tu sobie posiedzisz.- warknął i odszedł zostawiając mnie samą.
-Czekaj.!- krzyk wydostał się z mojego gardła. Jego kroki ucichły. Przełknęłam ślinę.- D-Dlaczego mnie więzisz.? Co ja ci takiego zrobiłam.? Błagam wypuść mnie.- głos mi się załamał, a łzy ponownie zaczęły spływać po policzkach. Usłyszałam jego głośne westchnięcie i kolejne kroki. Wszedł po schodach i zamknął za sobą drzwi z trzaskiem.
Zostałam ponownie sama. Oparłam głowę o zimny i chłodny beton. Pociągnęłam nosem i ponownie zaczęłam płakać. Poczułam wibracje. Nie zabrał mi telefonu.! Gdyby mogła uwolnić ręce mogłabym zadzwonić do Emmy, Josha do kogokolwiek.! Opanowałam łzy i próbowałam uwolnić ręce. Jęknęłam przeciągle. Za mocno to zawiązał. Tylko poobcierałam sobie skórę. Muszę się stąd wydostać. Poczułam jak coś mocno ukłuło mnie w rękę. Syknęłam i delikatnie przejechałam po tym miejscu. Coś ostrego. Tak.! Zniżyłam ręce i zaczęłam pocierać sznur o to miejsce. Powoli brakło mi sił. Przestałam na chwilę, by moje ręce trochę odpoczęły i wróciłam do poprzedniej czynności. Sznur pękł.! Tak.! Rozmasowałam dłonie i szybko sięgnęłam do kieszeni kurtki. Drżącymi rękoma chwyciłam telefon i starałam się napisać odpowiedni numer jednak palce mi się trzęsły, a obraz był rozmyty przez łzy.
Kiedy w końcu napisałam numer do Emmy nacisnęłam zieloną słuchawkę i modliłam się, aby ten chłopak znowu tu nie wrócił. Jeden sygnał... Drugi... Trzeci...
-Odbierz Emma, błagam odbierz... No już odbierz...Emma błagam...- wpatrywałam się w drzwi i czekałam aż Emma odbierze
-Halo.?- usłyszałam jej głos po drugiej stronie. Ze szczęścia ponownie zaczęłam płakać.
-Emm.? Posłuchaj mnie...
-Abby gdzie Ty zniknęłaś.?! Wszyscy się o ciebie martwimy.!- przerwała mi
-Emma posłuchaj mnie uważnie, gdy wczoraj wracałam do domu ktoś na mnie napadł. Nie mam pojęcia gdzie jestem. On chce mnie zab...- przerwałam gdy usłyszałam jak drzwi otwierają się gwałtownie i zderzają ze ścianą. Telefon wypadł mi z ręki i zderzył się z podłogą.
-Abby.? Abby.! Abby odez...- głos Emmy ucichł gdy podeszwa jego buta spotkała się z ekranem mojego telefonu. Ścisnął moje ramie wbijające mi w nie palce. Uniósł mnie i przygwoździł do ściany napierając swoim ciałem na moje.
-Zabije cię suko rozumiesz.?! Zabije.!- wykrzyczał mi to prosto w twarz i po chwili jego pięść spotkała się z moim policzkiem. Upadłam na beton i chwyciłam się za bolące miejsce. Poczułam kopnięcie w brzuch i zgięłam się w pół. Chwycił mnie za kurtkę i ponownie uniósł tylko po to by zadać mi kolejny cios. Poczułam w ustach metaliczny smak krwi. Wyplułam ją jednak ona cały czas napływała mi do ust. Kolejne kopnięcie tym razem w żebra. Krzyk bólu wyrwał się z mojego gardła. Ból rozprzestrzenił się po całym moim ciele nie omijając ani jednej komórki.
-Sama skazałaś się na śmierć.- warknął podnosząc mnie i okładając pięściami moją twarz. Ból stawał się coraz silniejszy. Ust spływała mi krew, której ciągle przybywało. Sama nie zauważyłam kiedy straciłam przytomność.
Obudziłam się na miękkim łóżku. Nie miała na sobie sukienki, tylko męskie dresy i za duża na mnie białą koszulkę. Chciałam się ruszyć jednak z moich ust wydobył się tylko żałosny jęk bólu. Wzięłam ostrożnie głęboki wdech. Płuca mnie piekły, żebra okropnie bolały.
-Nareszcie się obudziłaś.- usłyszałam ten sam głos i zamarłam. Nie chciałam oddychać, nie chciałam słyszeć jego głosu. Chciałam być już martwa. Spojrzałam na niego. Siedział pochylony do przodu na skórzanym fotelu i wpatrywał się we mnie. Wstał i podszedł do mnie powoli. Usiadł na mnie i pochylił się nade mną.
-To że jeszcze żyjesz nie znaczy że teraz będzie lepiej.- chwycił moją twarz mocno w swoją dłoń, a drugą oparł o zagłowię łóżka. Schylił się do mojego ucha.- Dopilnuję żebyś tutaj zdechła.- szepnął. Przełknęłam ślinę. Spojrzał na mnie. Przejechał wzrokiem po mojej twarzy, piersiach, brzuchu i zatrzymał się na materiale dresów. Wzdrygnęłam się. Ponownie na mnie spojrzał z łobuzerskim uśmiechem. Poczułam jak moje ciało ponownie opanowuje strach. Patrzyłam się na niego, nic nie mówiąc i oddychając niemiarowo.
-Czujesz to.?- spytał mrużąc oczy- Tak, to strach.- szepnął tajemniczo. Moje źrenice rozszerzyły się. Ponownie zbliżył się do mojego ucha.- Następnym razem, przysięgam że wpakuję ci kulkę w łeb. Chociaż twój telefon nie nadaje się już do niczego.- warknął i zszedł ze mnie. Wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą. Usłyszałam szczęk kluczy. Zamknął mnie. Skuliłam się i odwróciłam plecami do drzwi. Objęłam ramiona rękoma i pozwoliłam wsiąkać łzom w poduszkę.
Od Autorki:
Mam nadzieję że rozdział się wam podoba :)
Będę starał się je dodawać regularnie, a zwłaszcza przed moim wyjazdem nad morze :)
Proszę o komentarze i przepraszam jeśli występują jakiekolwiek błędy.
Jeśli chcecie być informowani na tt napiszcie w komentarzu.
I z góry przepraszam że rozdział taki krótki :>
Lots of love xx
sobota, 27 lipca 2013
Prolog
Wyszłam z klubu chwiejnym krokiem, a za mną reszta całej paczki. Od alkoholu szumiało mi w głowie, a świat wirował od innych używek.
-Abygail my już mamy taksówkę.- usłyszałam głos Emmy. Spojrzałam na nią. Właściwie to nie byłam pewna, która to która bo widziałam poczwórnie.
-Jasne. Pa.- uścisnęłam ją i pożegnałam się z resztą. Obciągnęłam w dół swoją sukienkę i poszłam przed siebie. Poprawiłam swoją czarną ramoneskę i stanęłam przed pasami. Czekałam aż światło zmieni się na zielone. Chciałam już być w swoim mieszkaniu zdjąć te cholerne szpili i rzucić się do łóżka.
Światło w końcu zmieniło kolor i ruszyłam przed siebie. Nie jeździły już prawie żadne samochody. Jedynie co chwila mijały mnie autobusy. Nie dziwię się jest już trzecia nad ranem. Weszłam w jakiś ciemny zaułek. Owinęłam się kurtką i przyspieszyłam kroku.
Nagle poczułam duże dłonie obejmujące moje biodra. Chciałam krzyknąć, ale zakrył mi usta dłonią.
-Zamknij się albo rozwalę ci tą śliczną główkę.- syknął ochrypłym głosem, który przyprawił mnie o dreszcze. Kiwnęłam głową. Moje ciało owładną strach. Nie mogłam się ruszyć ani wydusić z siebie słowa. Po co ja tędy szłam.?! Szybko zabrał dłoń z moich ust i po chwili przycisnął mi do nos jakąś cuchnącą gazę. Zaczęłam się wyrywać jednak z każdą chwilą słabłam. Powieki z każdą chwilą stawały się o tonę cięższe, a ja powoli osuwałam się wzdłuż jego ciała dopóki nie leżałam na zimnym i mokrym chodniku u jego stóp. Usłyszałam jego głośne westchnięcie i potem była już kompletna ciemność.
-Abygail my już mamy taksówkę.- usłyszałam głos Emmy. Spojrzałam na nią. Właściwie to nie byłam pewna, która to która bo widziałam poczwórnie.
-Jasne. Pa.- uścisnęłam ją i pożegnałam się z resztą. Obciągnęłam w dół swoją sukienkę i poszłam przed siebie. Poprawiłam swoją czarną ramoneskę i stanęłam przed pasami. Czekałam aż światło zmieni się na zielone. Chciałam już być w swoim mieszkaniu zdjąć te cholerne szpili i rzucić się do łóżka.
Światło w końcu zmieniło kolor i ruszyłam przed siebie. Nie jeździły już prawie żadne samochody. Jedynie co chwila mijały mnie autobusy. Nie dziwię się jest już trzecia nad ranem. Weszłam w jakiś ciemny zaułek. Owinęłam się kurtką i przyspieszyłam kroku.
Nagle poczułam duże dłonie obejmujące moje biodra. Chciałam krzyknąć, ale zakrył mi usta dłonią.
-Zamknij się albo rozwalę ci tą śliczną główkę.- syknął ochrypłym głosem, który przyprawił mnie o dreszcze. Kiwnęłam głową. Moje ciało owładną strach. Nie mogłam się ruszyć ani wydusić z siebie słowa. Po co ja tędy szłam.?! Szybko zabrał dłoń z moich ust i po chwili przycisnął mi do nos jakąś cuchnącą gazę. Zaczęłam się wyrywać jednak z każdą chwilą słabłam. Powieki z każdą chwilą stawały się o tonę cięższe, a ja powoli osuwałam się wzdłuż jego ciała dopóki nie leżałam na zimnym i mokrym chodniku u jego stóp. Usłyszałam jego głośne westchnięcie i potem była już kompletna ciemność.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
