niedziela, 23 listopada 2014

"Maybe it was just a nightmare?"

     Otworzyłam powoli oczy i zamrugałam kilka razy wpatrując się w sufit. Leżałam w bezruchu i tępo wpatrywałam się w cień zasłon. Może to był sen? Jakiś potwornie realistyczny koszmar? Nic takiego się nie wydarzyło... Powoli usiadłam i jęknęłam cicho czując ból na brzuchu. Podciągnęłam powoli bluzkę i obejrzałam ogromnego, fioletowego siniaka. Dotknęłam go delikatnie palcem i poczułam ostry ból. Syknęłam cicho i opuściłam biały materiał. Spojrzałam na ręce. Pokrywały je żółte, lekko brązowe i fioletowe plamy. Czułam jak oczy zaczynają mnie piec od łez. Zamrugałam szybko i odrzuciłam gwałtownie kołdrę na bok. Nogi nie wyglądały tak okropnie jak cała reszta. Siniaków praktycznie nie było. Dało się zauważyć lekkie pożółkłe miejsca i nic poza tym. Wstałam szybko i wytarłam łzy z policzków. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej walizkę. Otworzyłam ją i zaczęłam wrzucać do niej ubrania. Gdy była całkiem pełna zamknęłam ją i odstawiłam na bok. Westchnęłam i zabrałam ze sobą dresy po czym skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się. Mokre włosy związałam w wysokiego kucyka i umyłam zęby. Usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Zmarszczyłam brwi i wypłukałam usta. Opuściłam pomieszczenie i skierowałam się do sypialni. Chwyciłam urządzenie, które leżało na szafce nocnej. Spojrzałam na wyświetlacz. "Nieznany numer". Przełknęłam ślinę i przejechałam delikatne palcem po ekranie odbierając połączenie. Przystawiłam aparat do ucha.
-H-halo?
-Abby?- usłyszałam w słuchawce głos Liam'a.
-Liam?- moje serce się uspokoiło, a ja odetchnęłam- Skąd masz mój numer?- podbiegłam do okna i wyjrzałam na parking mając nadzieję, że go tam zobaczę jednak nikogo tam nie było. "Abby to nie jest jakiś kurewski romans." zakpiła ze mnie moja podświadomość.
-Nadal jesteś w domu?- spytał ignorując moje pytanie
-Em... Tak skończyłam się właśnie pakować.
-Gdzie wyjeżdżasz?
-Do mojej ciotki. Mieszka w Hampshire.
-Dobrze... Pamiętaj, że nie możesz wrócić dopóki nie zadzwonię, jasne?
-Tak, wiem.- nastała chwilowa cisza. Usłyszałam jak Liam wzdycha.
-Uważaj na siebie.
-Ty na siebie też.- szepnęłam i po tych słowach rozłączył się. Stałam tak jeszcze chwile z telefonem przy uchu po czym odwróciłam się od okna i chwyciłam za walizkę. Postawiłam ją na podłodze i zarzuciłam na siebie kurtkę. Zasunęła ją i chwyciłam za bagaż. Wyszłam z mieszkania zamykając je na klucz i zeszłam po schodach darując sobie czekanie na windę. Opuściłam klatkę i skierowałam się do auta. Wrzuciłam szybko walizkę do bagażnika i zamknęłam go. Wsiadłam do auta na miejsce kierowcy. Wsadziłam kluczyki do stacyjki i odpaliłam silnik. Zapięłam pasy i wyjechałam z osiedla.Włączyłam się do ruchu i obrałam właściwą trasę. Westchnęłam i oparłam się całym ciałem w fotelu.

***

   Był już wieczór gdy dojechałam do miejscowości w której mieszkała moja ciotka. Od długiej jazdy strasznie bolał mnie kark i oczy. Wyłączyłam radio, które włączyłam w połowie drogi gdy cisza zaczęła mi doskwierać. Dojechałam pod właściwy dom i odetchnęłam z ulgą, a mały uśmiech zawitał na moich ustach. Odgarnęłam z czoła kosmyki włosów, które wymsknęły się z kucyka i zaparkowałam na podjeździe. Zgasiłam silnik i wyjmując kluczyki ze stacyjki wyszłam z samochodu. Wyjęłam z bagażnika torbę i zamknęłam auto. Wyznaczoną ścieżką dotarłam do drzwi. Zatrzymałam się przed nimi i zapukałam kilka razy. Po chwili słyszałam stukot obcasów i moim oczom ukazała się moja ciocia, Marie. Uśmiechnęłam się na jej widok, a ona uścisnęła mnie.
-Abby kochanie jak miło cię widzieć.- zagruchała trzymając mnie w uścisku- Wejdź do środka skarbie na dworze jest zimno, a Ty pewnie jesteś zmęczona po podróży.- zabrała ode mnie walizkę i weszłam z nią do środka. 
   Zawsze lubiłam przyjeżdżać do mojej cioci. Była istnymi przeciwieństwem mojej mamy. Spokojna, opanowana, zawsze wszystko przemyślała i zaplanowała, ale była równie dowcipna co mama. Była piękną kobietą. Miała długie bujne loki w kasztanowym kolorze, świetną sylwetkę mimo swojego wieku i cudowne oczy w kolorze złota. Zawsze jej ich zazdrościłam. 
   Zaraz przyszedł do nas wujek i razem siedzieliśmy w kuchni rozmawiając o wszystkim i o niczym przy herbacie. Na chwilę zapomniałam o problemach i strachu, ale doskonale wiedziałam, że to wszystko się jeszcze nie skończyło...

poniedziałek, 20 stycznia 2014

SOOOO LOOOONG BREEAK

HEJ, HEJ!
NO WIEĘC ZACZYNAJĄC OD POCZĄTKU NIE BYŁO MNIE TU STRAASZNIE DŁUGO. TO WSZYSTKO ZAWDZIĘCZAM OCZYWIŚCIE NIKOMU INNEMU JAK "KOCHANEJ" SZKOLE I KARZE :)))) MIAŁAM 7 ZAGROŻEŃ I MUSIAŁAM WSZYSTKIE POPRAWIĆ... NIE BYŁO ŁATWO, AALEE UDAŁO SIĘ I OTO ZNOWU JESTEM! :)
JEŚLI CHODZI O DALSZE PROWADZENIE TEGO BLOGA TO BĘDĘ KONTYNUOWAĆ TO FF JEDNAK NIE BĘDĘ TUTAJ TAK CZĘSTO. WYTŁUMACZĘ DLACZEGO.
OTÓŻ CHODZI PRZEDE WSZYSTKIM O TO, ŻE  W TYM PÓŁROCZU CHCIAŁABYM SIĘ POPRAWIĆ W MOJEJ NAUCE. POSTANOWIŁAM ZDAĆ DO TRZECIEJ KLASY Z CZERWONYM PASKIEM, WIĘC MUSZĘ SIĘ WZIĄĆ ZA NAUKĘ.
MIIMO TO PRZYRZEKAM WAM Z RĘKĄ NA SERCU, ŻE ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ W CIĄGU NAJBLIŻSZYCH DWÓCH DNI I BĘDZIE DŁUUUUGI!
MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE ZAPOMNIELIŚCIE O MNIE I BĘDZIECIE NADAL KOMENTOWAĆ I CZYTAĆ.
LOTS OF LOVE XX