-H-halo?
-Abby?- usłyszałam w słuchawce głos Liam'a.
-Liam?- moje serce się uspokoiło, a ja odetchnęłam- Skąd masz mój numer?- podbiegłam do okna i wyjrzałam na parking mając nadzieję, że go tam zobaczę jednak nikogo tam nie było. "Abby to nie jest jakiś kurewski romans." zakpiła ze mnie moja podświadomość.
-Nadal jesteś w domu?- spytał ignorując moje pytanie
-Em... Tak skończyłam się właśnie pakować.
-Gdzie wyjeżdżasz?
-Do mojej ciotki. Mieszka w Hampshire.
-Dobrze... Pamiętaj, że nie możesz wrócić dopóki nie zadzwonię, jasne?
-Tak, wiem.- nastała chwilowa cisza. Usłyszałam jak Liam wzdycha.
-Uważaj na siebie.
-Ty na siebie też.- szepnęłam i po tych słowach rozłączył się. Stałam tak jeszcze chwile z telefonem przy uchu po czym odwróciłam się od okna i chwyciłam za walizkę. Postawiłam ją na podłodze i zarzuciłam na siebie kurtkę. Zasunęła ją i chwyciłam za bagaż. Wyszłam z mieszkania zamykając je na klucz i zeszłam po schodach darując sobie czekanie na windę. Opuściłam klatkę i skierowałam się do auta. Wrzuciłam szybko walizkę do bagażnika i zamknęłam go. Wsiadłam do auta na miejsce kierowcy. Wsadziłam kluczyki do stacyjki i odpaliłam silnik. Zapięłam pasy i wyjechałam z osiedla.Włączyłam się do ruchu i obrałam właściwą trasę. Westchnęłam i oparłam się całym ciałem w fotelu.
***
Był już wieczór gdy dojechałam do miejscowości w której mieszkała moja ciotka. Od długiej jazdy strasznie bolał mnie kark i oczy. Wyłączyłam radio, które włączyłam w połowie drogi gdy cisza zaczęła mi doskwierać. Dojechałam pod właściwy dom i odetchnęłam z ulgą, a mały uśmiech zawitał na moich ustach. Odgarnęłam z czoła kosmyki włosów, które wymsknęły się z kucyka i zaparkowałam na podjeździe. Zgasiłam silnik i wyjmując kluczyki ze stacyjki wyszłam z samochodu. Wyjęłam z bagażnika torbę i zamknęłam auto. Wyznaczoną ścieżką dotarłam do drzwi. Zatrzymałam się przed nimi i zapukałam kilka razy. Po chwili słyszałam stukot obcasów i moim oczom ukazała się moja ciocia, Marie. Uśmiechnęłam się na jej widok, a ona uścisnęła mnie.
-Abby kochanie jak miło cię widzieć.- zagruchała trzymając mnie w uścisku- Wejdź do środka skarbie na dworze jest zimno, a Ty pewnie jesteś zmęczona po podróży.- zabrała ode mnie walizkę i weszłam z nią do środka.
Zawsze lubiłam przyjeżdżać do mojej cioci. Była istnymi przeciwieństwem mojej mamy. Spokojna, opanowana, zawsze wszystko przemyślała i zaplanowała, ale była równie dowcipna co mama. Była piękną kobietą. Miała długie bujne loki w kasztanowym kolorze, świetną sylwetkę mimo swojego wieku i cudowne oczy w kolorze złota. Zawsze jej ich zazdrościłam.
Zaraz przyszedł do nas wujek i razem siedzieliśmy w kuchni rozmawiając o wszystkim i o niczym przy herbacie. Na chwilę zapomniałam o problemach i strachu, ale doskonale wiedziałam, że to wszystko się jeszcze nie skończyło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz