-Myślałaś że mnie uciekniesz szmato?!- warknął groźnie- Przede mną nie da się uciec. Dopóki twój chłoptaś nie odda mi kasy należysz do mnie! Jasne?!- wydarł się jeszcze głośniej mocniej dociskając mnie do ściany.
-Tak. - jęknęłam gdy poczułam przeszywający ból. Złapał mnie za ramie wbijając w nie swoje chude palce i szarpnął w stronę schodów. Wszedł ze mną na piętro i wepchnął mnie do pokoju. Zamknął drzwi i przekręcił w nich klucz. Usłyszałam głośne przekleństwa i huk, jakby coś przewracał.
Upadłam na dywan i zakryłam twarz dłońmi. Miałam tego dość. Chcę już umrzeć. Nie chcę już dłużej żyć w starcu. Nie chcę się już męczyć. Nie chcę już być traktowana jak śmieć i służyć jako worek treningowy. Chcę już być kurwa martwa!
Usłyszałam grzmoty. Podniosłam się podpierając rękoma o dywan. Wstałam niezdarnie i podeszłam do okna. Niebo przybierało groźnej, granatowej barwy. Chmury rozświetlały błyski, groźne grzmoty roznosiły się echem po okolicy. Po chwili na szybie pojawiły się pierwsze nieśmiałe kropelki deszczu. Robiło się ich coraz więcej aż nie spływały rwącym strumieniem po gładkiej tafli szkła. Spojrzałam na miejsce gdzie powinnam być klamka. Przyłożyłam dłoń do zimnej szyby i oparłam o nią czoło.
"To jest moje piekło na ziemi..."
***
Sprawdziłem czy magazynek jest pełny i schowałem broń za pasek spodni wcześniej ją zabezpieczając. Spojrzałem na zdjęcie leżące na stoliku. Zacisnąłem szczękę gdy poczułem napływające do oczu łzy. Taka uśmiechnięta... Pełna życia... Nie ma jej... Nie ma jej przez niego!
Kopnąłem nogą w szklany stolik, a on rozsypał się. Małe odłamki szkła wylądowały wszędzie. Zasypały jej zdjęcie, które szybko spod nich wyjąłem. "Dzisiaj zapłaci mi za wszystko..." Zgniotłem zdjęcie w dłoń chcąc o niej zapomnieć i wyrzuciłem je gdzieś w głąb mieszkania. Zabrałem klucze do samochodu i wyszedłem z mieszkania. biegłem po schodach nie czekając na windę i wyszedłem z klatki. Zarzuciłem kaptur na głowę. Nade mną rozbrzmiewały grzmoty, a rzęsisty deszcz sprawił że w jednej chwili byłem cały mokry. Otworzyłem samochód i wsiadłem do środka. Odpaliłem silnik, a on zawarczał groźnie. Docisnąłem pedał gazu do podłogi i odjechałem z piskiem opon. Wycieraczki nie nadążały za deszczem, a światła samochodów z naprzeciwka oślepiały mnie. Jednak nie przejmowałem się tym, a wskazówka prędkościomierza nie schodziła poniżej 180km/h.
Zapłaci mi za wszystko. Za to że mi ją odebrał. Za to że nie ma jej przy mnie. Że nie mogę patrzeć na jej cudowny uśmiech. Za to że nie mogę słuchać tego cudownego dźwięku gdy się śmiała. Za to że nie mogę czuć jej pocałunków. Zapłaci mi za to! Nie może być lepszej zapłaty niż jego śmierć. Nie zabiję go od razu. Będzie umierał powoli, a ja będę się temu przyglądać.
Kiedy dojeżdżałem pod jego dom zgasiłem światła i zaparkowałem wcześniej. Zgasiłem silnik i sięgnąłem po broń. Ponownie sprawdziłem magazynek i odbezpieczyłem ją. Otworzyłem drzwi i wyszedłem na deszcz. Szybkim krokiem skierowałem się na jego podjazd. Wyjąłem z kieszeni nóż i przedziurawiłem opony każdego z czterech samochodów, które tam stały. W oknach świeciły się światła i dało się słyszeć głośną muzykę i śmiechy. Spojrzałem w stronę drzwi i podszedłem do nich. Wymierzyłem w nie jedno mocne kopnięcie, a one się otworzyły zderzając się ze ścianą. Wszedłem do środka i skierowałem się do salonu. Wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Każdy z nich chciał sięgnąć po broń, jednak za nim zdążyli moje naboje znalazły się w ich czaszkach.
-Co jest kurwa?!- usłyszałem. Zagotowało się we mnie. Stanąłem przed schodami. Po chwili zobaczyłem go. Zapinał pasek od spodni, a za nim szła jakaś dziwka.
-Payne!- krzyknął gdy mnie zobaczył, a ja oddałem jeden strzał w jego kolana. Upadł i stoczył się ze schodów zatrzymując się u moich stóp. Jego dziwka zaczęła piszczeć. Uciszyłem ją kulką między oczami. Spojrzałem na niego. Schowałem broń spowrotem za pasek i zaciągnął go do salonu. Odepchnąłem ciała i posadziłem go na krześle. Przykleiłem go do niego taśmą i stanąłem na przeciw niego.
-Wiedziałem że kiedyś przyjdziesz.- wysapał z uśmiechem. Nie wytrzymałem i wymierzyłem mu prawego sierpowego prosto. Odwrócił twarz i wypluł krew z ust. Wyjąłem broń zza spodni i wymierzyłem w jego drugie kolano.
-Zapłacisz mi śmieciu za to że ją zabiłeś.- warknąłem
-Mówisz o twojej dziewczynie?- zaśmiał się i spojrzał na mnie.- Danielle?- spytał powoli i zaśmiał się ponownie. Nacisnąłem spust i kolejny nabój znalazł się w jego drugim kolanie. Krzyknął z bólu.
-Nie waż się wymawiać jej imienia.!- wrzasnąłęm
-Była skua waleczna.- sapnął.- Ale i tak szybko zdechła.
-Zamknij tą morde!
-Może gdybyś przybył wcześniej jeszcze by żyła...- spojrzał na mnie odchylając lekko głowę. Jego klatka unosiła się i opadała w szybkim tempie.- Ale wtedy... Zabiłbym ją na twoich oczach...- uśmiechnął się- Patrzyłbyś na jej długą śmierć. Słyszałbyś jak woła twoje imie... Jak płacze... Jak krzyczy żebyś ją uratował...- czułem jak do moich oczu napływają łzy. Zacisnąłem szczękę i ścisnąłem mocniej pistolet w moich dłoniach. Jego śmiech rozniósł się po całym domu.- No co Liam? Nie zabijesz mnie? Przecież po to tu przyszedłeś. Żeby zemścić się na mnie za tą dziwkę.- nacisnąłem kilkakrotnie spust i oddałem kilka strzałów w jego stronę. Z każdym naciśnięciem spustu zbliżałem się do niego o krok. Kiedy naboje się skończyły opuściłem rękę i spojrzałem na niego. Z dziur po nabojach wypływała krew, a on już się nie ruszał. Złapałem go za włosy i podniosłem jego głowę. Jego oczy patrzyły się na mnie pustym wzrokiem.
-Zdychaj w piekle, skurwysynu.- warknąłem i puściłem jego włosy, a jego głowa zawisła bezwładnie. Rozglądnąłem się po pomieszczeniu przyglądając się każdemu ciału. Westchnąłem i przeczesałem włosy ręką. Nagle usłyszałem krzyki z piętra. Wszedłem powoli po schodach i wszedłem na korytarz. Krzyki dochodziły z pokoju przed którym stałem. Zacisnąłem klamkę jednak drzwi nie ustąpiły. Zamknięte na klucz. Cofnąłem się o krok i strzeliłem w zamek. Drzwi się otworzyły. Wszedłem do środka i zobaczyłem przerażoną dziewczynę. Opierała się o przeciwległą ścianę i przyglądała mi się. Rozejrzałem się po pokoju. Opuściłem broń i spojrzałem na nią.
-Kim jesteś?- spytałem
-J-jestem Abb-Abby.- wyjąkała- K-Kim Ty jesteś?
-Liam.- powiedziałem i odwróciłem się wychodząc na korytarz. Usłyszałem jak biegnie za mną. Nie przejąłem się tym i zszedłem po schodach.
-Ale zaczekaj ja...- przerwała swoją wypowiedź piskiem przerażenia gdy zobaczyła ciała leżące w salonie. Odwróciłem się w jej stronę.
-Czego chcesz?- spytałem chłodno.
-Co... Co mam teraz zrobić?- spytałam tak cicho, że prawie niedosłyszałem.
-Wróć do domu?- wzruszyłem ramionami.- Mało mnie to obchodzi.
-Ale...
-Na miłość Boską czego Ty ode mnie chcesz?!- wydarłem się na nią, a ona cofnęła się kilka kroków. Zauważyłem łzy w jej oczach. Była przerażona. Pewnie ją przetrzymywał. Wziąłem głęboki wdech żeby się uspokoić. Spojrzałem w jej oczy i zamurowało mnie. Są... Są takie jak jej... Głęboki brąz... Zacisnąłem powieki i potrząsnąłem głową chcąc wyrzucić wspomnienia. Przyłożyłem dwa palce do skroni i wypuściłem powietrze z płuc. Ponownie na nią spojrzałem.
-Nie będzie. Zabiorę cię na razie do siebie.- schowałem broń za pasek i wyciągnąłem w jej stronę dłoń. Przyjrzała się jej i niepewnie ją chwyciła. Poczułem lekkie dreszcze jednak starałem się je ignorować. Wyszedłem z domu i skierowałem się z nią do auta. Otworzyłem jej drzwi, a ona wsiadła do środka. Otworzyłem bagażnik i wyjąłem z niego kanister. Na szczęście deszcz przestał padać i była lekka mżawka. Wróciłem pod dom i odkręciłem kanister z benzyną. Do moich nozdrzy dotarł ten drażniący zapach. Zacząłem polewać krzaki, próg, drzwi i wszystko dookoła. Wyrzuciłem kanister do ogrodu i wyciągnąłem z kieszeni zapalniczkę. Odpaliłem ją i popatrzyłem na dom.
-Tak jak mówiłem.- rzuciłem zapalniczkę w krzaki i cały dom stanął w płomieniach.- Smaż się w piekle, skurwielu.- pobiegłem do samochodu i wsiadłem do środka odpalając silnik. Odjechałem stamtąd i obejrzałem się jeszcze w lusterku, aby zobaczyć płomienie.
-Co Ty zrobiłeś...- szepnęła przerażona.
-Coś co powinienem zrobić bardzo dawno temu.
Od autorki:
Czeeeeeść skarby! <3
Wiem, że zrobiłam długą przerwę, ale nie miałam czasu ;(
Mam nadzieję że rozdział wam się podoba i liczę na komentarze <3
I JAK WIDZICIE TEN SADYSTA I POTWÓR TO NIE JEST LIAM :D
No nic. Liczę na szczere komenatrze! :3
Lots of love xx
Hej rozdział świetny cieszę się że ten który przetrzymywał Abby to nie Liam :D Na pewno będę śledzić dalsze losy głównej bohaterki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;3
P.S Gdybyś mogła mnie informować o nowy rozdziale to jest mój tt : @Turltes_are_my :)