piątek, 6 września 2013

"I want forget about it. About everything! About all my life!"

  Zatrzymał samochód pod jakimś blokiem. Rozejrzałam się. Osiedle nie wyglądało na przyjazne... Przynajmniej w dzień. Wysiadł i obszedł szybko samochód. Otworzył mi drzwi. Wysiadłam i zimny wiatr owiał moje ciało. Zadrżałam.
  Zamknął za mną drzwi i chwycił moją dłoń. Ruszył szybkim krokiem w stronę bloku. Ledwo za nim nadążałam. Musiałam prawie biec. Otworzył drzwi do klatki i zapalił światło. Weszliśmy po schodach na czwarte piętro i zatrzymaliśmy się przed drzwiami, a Liam zaczął przeszukiwać swoje kieszenie w poszukiwaniu zapewne kluczy. Wygrzebał je i pośpiesznie wsadził do zamka. Przekręcił go dwa razy i nacisnął klamkę wprowadzając nas do środka.
  Zapalił światło i popędził w głąb mieszkania. Weszłam powoli do salonu i skierowałam się korytarzem do pokoju w którym był Liam. Stał przed szafą i pakował do torby ubrania.
-Po co to?- szepnęłam
-Nie zostaniemy tutaj. Jedziemy do mojego domu za miastem.- oznajmił chłodno nawet na mnie nie patrząc. Stałam w progu patrząc na niego i nie odzywając się ani słowem.
  Co do cholery dzieje się z moim życiem. Najpierw zostałam porwana, później ratuje mnie On i teraz chce mnie gdzieś wywieźć. Powinnam mu ufać? Powinnam z nim jechać? Czy ja w ogóle powinnam się znajdować w tym mieszkaniu? A co jeśli On okaże się kolejny psycholem? Co jeśli chce mnie wywieźć poza miasto żeby tam mnie przetrzymywać, a później zabić i zakopać gdzieś w lesie?
  Nieświadomie zaczęłam stawiać kolejne kroki w tył aż natrafiłam na zimną i lekko chropowatą powierzchnię ściany. Patrzyłam się na chłopaka, a on nawet na mnie nie zerknął. Zapiął suwak torby i zarzucił ją na ramie. Wyszedł z sypialni i minął mnie bez słowa.
  Spojrzałam w mrok korytarza i przełknęłam ślinę. Odepchnęłam się lekko plecami od ściany i ruszyłam spowrotem do salonu. Liam zabierał jeszcze kilka rzeczy z szuflad. Kucnął przy komodzie z telewizorem i podniósł kwadratową drewnianą płytę. Zakryłam usta dłonią, a moje oczy z pewnością były teraz niczym dwa wielkie spodki. W podłodze była dziura, a w niej bronie i pełno magazynków. Wyciągnął z niej dwie bronie i kilka magazynków. Zakrył dziurę i schował bronie do torby wraz z magazynkami. Wstał i spojrzał na mnie.
-Idziemy.- rzucił i ruszył w stronę drzwi. poszłam za nim. Zamknął mieszkanie i zeszliśmy ponownie na dół. Wróciliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi d strony pasażera. Wsiadłam do środka, a on włożył torbę do bagażnika i zajął miejsce od strony kierowcy. Włożył klucze do stacyjki i odpalił silnik. Odjechalśmy z osiedla i pojechaliśmy w nieznane mi miejsce.
  Przez całą drogę nie odezwaliśmy się do siebie. Żadne z nas nie chciało przerywać tej ciszy. Patrzyłam się przez okno w czerń nocy i starałam się wymazać wszystkie okropne wspomnienia. Chciałam zapomnieć o bólu, poczuciu bezradności, obrzydzeniu, strachu. Chciałam zapomnieć wyraz jego twarzy. Wszystko... Chciałam zapomnieć o wszystkim i o wszystkich... Oparłam głowę o zimną szybę i zamknęłam oczy. Sama nie zauważyłam kiedy odpłynęłam.
  Poczułam zimny powiew powietrza i ciche westchnięcie. Po chwili poczułam ciepłe dłonie wślizgujące się pod moje plecy i nogi. Uniósł mnie z łatwością i wyciągnął z auta. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi i zaczęłam delikatnie podskakiwać w jego ramionach w rym kroków. Uchyliłam delikatnie powieki. Wszędzie panowała ciemność. Ponownie zamknęłam oczy. Wszedł po schodkach i zatrzymał się na chwilę. Mruknął coś niezrozumiale i otworzył łokciem drzwi. Ogarnęło mnie przyjemne ciepło. Jego kroki stały się cichsze. Usłyszałam delikatne skrzypienie paneli. Po chwili wspinał się po schodach i wszedł na piętro. Wszedł do pokoju i położył mnie delikatnie na miękkim materacu. Skuliłam się na łóżku zaciskając powieki. Poczułam jak przykrywa mnie ostrożnie kołdrą i zdejmuje moje trampki. Panowała cisza jednak czułam na sobie jego zaciekawione spojrzenie. Usłyszałam jak odstawia torbę na podłogę i przechodzi po pokoju. Zatrzymał się i szeptał sam do siebie. Uchyliłam delikatnie powieki. Stał odwrócony do mnie tyłem i zdejmował koszulkę. Jego postać oświetlało delikatne światło lampki nocnej stojącej na szafce nocnej obok łóżka.  Jego plecy były pokryte tatuażami jak i ręce. Jeden z tatuaży sięgał mu aż do szyi. Czułam jak moje policzki płoną czerwienią. Zacisnęłam powieki i delikatnie podciągnęłam kołdrę na policzki. Materac obok delikatnie się ugiął po jego ciężarem.
-Trzeba było kupić większy dom z dwoma sypialniami.- burknął do siebie. To znaczy... Czułam jak mój rumieniec staje się jeszcze bardziej dorodniejszy. Delikatnie zabrał do siebie trochę kołdry i usłyszałam pstryknięcie. Pewnie zgasił lampkę. Uchyliłam delikatnie powieki. W pokoju panowały egipskie ciemności. Nie widziałam nawet czubka własnego nosa. Może to i lepiej. Czułam bijące od niego gorąco. Wiedziałam, że łóżko nie jest zbyt duże i fakt, że mamy spać pod jedną kołdrą był z pewnością znaczący. Odwróciłam się do niego plecami i zamknęłam oczy usiłując zasnąć.
  Otworzyłam powoli oczy i po chwili ponownie je zamknęłam. Przewróciłam się ostrożnie na plecy. Uchyliłam powieki i wpatrywałam się w sufit.Odwróciłam delikatnie głowę i z ulgą odkryłam, że miejsce obok jest puste i zimne. Odkryłam się i wstałam z łóżka. Rozejrzałam się po pokoju. Zauważyłam drzwi. Wstałam i podeszłam do nich. Nacisnęłam klamkę i weszłam do łazienki. Podeszłam do lustra. Widok w nim mnie przeraził.
  Moja twarz była posiniaczona i opuchnięta. Rozcięta warga, sine oko, spuchnięty policzek, jak i nos. Do oczu napłynęły mi łzy. Odkręciła szybko zimną wodę i przemyłam nią twarz. W odbiciu zauważyłam, że na krawędzi wanny leży czarna koszulką i białe dżinsy. Zakręciłam kran i podeszłam do wanny. To były kobiece ubrania. Zerknęłam na prysznic. Potrzebuję długiej, gorącej kąpieli. Podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek. Zdjęłam z siebie ubrania i bieliznę po czym weszłam do kabiny. Odkręciłam gorącą wodę. Przez moje ciało przebiegł dreszcz gdy jej strumienie otulały moją skórę. Wystawiłam twarz do strumienia. Skrzywiłam się. Każda kropla wody lądująca na niej sprawiała mi ból. Spojrzałam na moje ciało. Ponownie poczułam łzy. Posiniaczone żebra, brzuch, ręce i nogi. Wyglądałam okropnie. Zacisnęłam powieki i usta. Oparłam się plecami o zimną wykafelkowaną ścianę i zjechałam po niej siadając w brodziku. Zakryłam twarz dłońmi i wybuchnęłam płaczem.
  Dlaczego ja? Dlaczego akurat ja? Nikomu nic nie zrobiłam, a zostałam wykorzystana do wyrównania porachunków. Chcę o tym zapomnieć. O wszystkim. O całym moim dotychczasowym życiu. Nie chcę mieć już nic do czynienia z moimi starymi przyjaciółmi. Z Joshem, z Emmą... Z nikim. Zaczynam wszystko od nowa. W samotności. Z samą sobą...
  Kiedy skończyłam wytarłam się i założyłam swoją bieliznę i czyste ubrania. Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam odrobinę lepiej. Miałam zaczerwienione oczy do płaczu. Przemyłam twarz zimną wodą mając nadzieję, że to pomoże chociaż odrobinę.  Przerzuciłam swoje mokre włosy na prawe ramie i wyszłam z łazienki. Założyłam trampki i wyszłam z pokoju.
Wyszłam na korytarz i skierowałam się w stronę schodów. Zeszłam po cichu na dół. Podłoga zaskrzypiała lekko pod moim ciężarem. Usłyszałam odgłosy dochodzące z kuchni. Weszłam do niej i od razu poczułam jak moje policzki rumienią się. Chłopak stał przy kuchence bez koszulki odsłaniając swoje mięśnie. Miał na sobie tylko ciemne rurki. Zerknął na mnie przed ramie.
-Płakałaś.- rzucił i wrócił do poprzedniej czynności. Podeszłam do wyspy i usiadłam na wysokim stołku barowym. Odwrócił się w moją stronę i podszedł do wyspy. Oparł dłonie o marmurowy blat i spojrzał na mnie. Wpatrywałam się na swoje splecione dłonie leżące na blacie.
-Skąd się wzięłaś w tamtym domu?- spytał prosto z mostu
-Porwał mnie...- szepnęłam
-Dlaczego?- naciskał
-Mój...- zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech- Mój przyjaciel był mu winny pieniądze za narkotyki.
-Dlaczego akurat Ty?
-Bo kiedyś byłam jego dzewczyną.
-Wiesz czy jest zadłużony u jeszcze jakiś innych di...
-Nie wiem! Skąd mam to wiedzieć?! Nie pytałam się go o takie rzeczy! Jakoś nie zauważyłam żeby brał! Możesz dać mi spokój! Ja chcę o tym wszystkim zapomnieć, a nie to wszystko sobie przypominać!- wrzasnęłam wstając ze stołka. Po moich policzkach zaczęły mi spływać łzy. Pobiegłam do korytarza i otworzyłam drzwi. Stanęłam na werandce. Byliśmy w lesie, a dom stał na polanie. Przed nim zaparkowane było czarne sportowe Volvo. Zeszłam po schodkach i stanęłam na trawie. Padała mżawka. Obróciłam się wokół własnej osi przyglądając się wszystkiemu dookoła.
-Jutro odwiozę cię do domu.- usłyszałam- Lepiej żebyś wyjechała gdzieś poza miasto na jakiś czas.- odwróciłam się w jego stronę i nasze spojrzenia skrzyżowały się. Jego spojrzenie sparaliżowało mnie na chwilę jednak szybko odwróciłam wzrok kierując go na drzewa.
  Zaczynam wszystko od nowa. W samotności...

Od Autorki:
Nie będę się rozpisywać.
Rozdział miał być jutro,  ale naszła mnie wena i jest dzisiaj :)
Mam nadzieję, że się wam podoba i zadawajcie pytania bohaterom na asku :)

4 komentarze:

  1. Świetny! Kocham to opowiadanie ;3 Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. *.*
    BOOOSKI!
    CZEKAM NA NASTĘPNY I NIECH BĘDZIE DŁUŻSZY! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. bedziesz mnie informować ?? :* @luvyanialler

    OdpowiedzUsuń